A czy Ty wysłałaś już kartki na święta?

Czy Wy tez już słyszycie świąteczne dzwoneczki?
Nie wiem czy to sanie świętego Mikołaja bo ja w tym roku znów byłam niegrzeczna!
Jak co roku, już w listopadzie mam ustawione przypomnienie w telefonie pod tytułem "wysłać karki", zazwyczaj w połowie grudnia mam nawet je zakupione lub zrobione przez dzieci i uzupełnione, ale brakuje jednej rzeczy - wyprawy na pocztę.
W tym roku jestem lepsza, aczkolwiek równie niekonsekwętna - zgubiłam książkę z adresami!
( Do rzeczy dziwnie zgubionych przeze nie w tym roku należą również jedyne jeansy :O )
I tu niczym olśnienie wpada mi w oczy świetna akcja NIVEA
Stwórz kartkę ze swoim zdjęciem!

 Wystarczy:
- dodać swoje zdjęcie
- napisać życzenia
- podać dane adresowe
A Świąteczna Poczta NIVEA wyśle Twoją kartkę do Twoich bliskich!
Proste! prawda :)



Kalendarz adwentowy DIY

YYY... z tego co mi wiadomo adwent już się zaczął i zapewne już nikt z Was kalendarza nie będzie robił ale natknęłam się na te zdjęcia :D i doszłam do wniosku że natchnę Was na przyszły rok.

Nasz ręcznie robiony kalendarz adwentowy imitujący pierniki- takie zdrowe bo nikt ich nie podjadł :)

Wystarczy brązowy papier, blok techniczny lub brystol
nozyczki
dziurkacz
suche pastele


Gruszki w cieście francuskim

Przez to, że trenuję pozytywne nastawienie do życia, nie opowiem o tym, co jest za oknem :) Ale opowiem o tym, jak powoli buduję nastrój grudniowego oczekiwania .
Pierniki już dojrzewają ale nie wypada już teraz wyjeść ich wszystkich, więc staram się produkować inne endorfiny :)

Gruszki w cieście francuskim- pyszne, szybkie i proste - pod warunkiem że mamy piekarnik, gruszki i ciasto francuskie :)

Gruszki w cieście francuskim

Moja jesień

Uwielbiam jesień! jest taka "moja". Nie tylko dlatego, że urodziłam się jesienią. Ta fuzja barw, smaków i zapachów. Te wszechogarniające złoto i zielenie przeobrażająca się w czerwienie. Te mgły które powoli okrywają Matkę Ziemię do snu. Ten spokój i spacer w stronę zimy. Uwielbiam <3

 





Syrop z nawłoci czyli słońce zamknięte w butelce

Jesień to jedna ( z czterech) moich ulubionych pór roku :)
Złote słońce, lasy mieniące się kolorami i zapach dymu leniwie otulający niziny.
To czas zbiorów. Nawet dla tych, którzy mieszkają w mieszkaniach i uprawy muszą zmieścić w doniczkach.

Niestety sama plonów nie mam z czego zbierać. Ogórków mam średnio jeden na 5 dni, pomidory już dawno spadły z krzaka a cukinia dopiero zdecydowała się obdarzyć mnie jednym owocem. Cóż, widocznie i ogrodnictwa powinnam się nauczyć bo mieszkając w blokach tej tajemnej wiedzy nie posiadłam.

Ale nie ma co płakać. Wystarczy zabrać nożyczki i udać się na spacer w kierunku żółcących się pól.
Nawłoć - cudne, lśniące baldachimy napęczniałe słońcem i wszystkim dobrym co przynosi wczesna jesień. Jest to roślina inwazyjna więc można ją rwać bez żalu.
Zwróćcie tylko uwagę by nie rosła przy ruchliwych drogach a kwiaty prószyły złotym pyłem. Zioła najlepiej jest zbierać w słoneczne i ciepłe dni, wówczas roślina dzieli się najhojniej swoimi dobrodziejstwami.
Aby syrop miał delikatny ziołowy smak, starajcie się zrywać same kwiaty, liście też można, ale mają one bardziej wyraźny i gorzkawy smak.

Kwiaty nawłoci zawierają bardzo dużo rutyny. Syrop znany jest z silnego działania przeciwutleniającego, przeciwbakteryjnego i działania moczopędnego.
Jest bardzo przyjemny w smaku - lekko ziołowy - posmakował wszystkim :)

Syrop z nawłoci
- Pęk kwiatów nawłoci
- cukier
- woda
- cukier

Zerwane kwiaty odstawiamy w słoneczne miejsce pozwalając uciec mieszkającym w nich żyjątkom.
Gdy już wysiedlimy mieszkańców, upychamy kwiaty do naczynia, zalewamy kwiaty gorącą wodą ( tak aby przykryć wszystkie kwiaty ale jednocześnie wlać jak najmniej wody ), przykrywamy i odstawiamy do wystygnięcia.
Chłodny napar odcedzamy, dodajemy sok z cytryny i dodajemy cukier.
I tu moja uwaga- aby syrop dał się przechować, cukru powinno być ponad połowę wagi naparu a nawet w stosunku 1:1. W tym wypadku cukier to nie zło, ale nasz konserwant. Syrop i tak rozcieńczymy a jeśli nadal mamy wyrzuty sumienia używamy cukier trzcinowy, brązowy, kokosowy...
Wszystko dogrzewamy do rozpuszczenia cukru i przelewamy do butelek.
Ta-dam! Teraz możecie cieszyć się smakiem słońca, ziół i końcówki lata.
Na zdrowie!


Zielone rewolucje z duchami


Jeśli kiedykolwiek oglądając "Zielone Rewolucje Marty Dymek" zastanawialiście się gdzie była kręcona ramówka - mam dla was odpowiedź!
We Wleniu - małej mieścinie która swymi urokliwymi okolicami rozkochuje wszystkich. Są tam ponoć duchy, o czym świadczą znaki drogowe. Ale to nie jedyne atrakcje :)
Tam, przy krętej drodze prowadzącej na ruiny Zamku Wleń mieści się Pałac Lenno - pensjonat i restauracja z przepyszną kawą i ciastami. Jak jest tam pięknie- sami zobaczcie: