Moja jesień

Uwielbiam jesień! jest taka "moja". Nie tylko dlatego, że urodziłam się jesienią. Ta fuzja barw, smaków i zapachów. Te wszechogarniające złoto i zielenie przeobrażająca się w czerwienie. Te mgły które powoli okrywają Matkę Ziemię do snu. Ten spokój i spacer w stronę zimy. Uwielbiam <3

 





Syrop z nawłoci czyli słońce zamknięte w butelce

Jesień to jedna ( z czterech) moich ulubionych pór roku :)
Złote słońce, lasy mieniące się kolorami i zapach dymu leniwie otulający niziny.
To czas zbiorów. Nawet dla tych, którzy mieszkają w mieszkaniach i uprawy muszą zmieścić w doniczkach.

Niestety sama plonów nie mam z czego zbierać. Ogórków mam średnio jeden na 5 dni, pomidory już dawno spadły z krzaka a cukinia dopiero zdecydowała się obdarzyć mnie jednym owocem. Cóż, widocznie i ogrodnictwa powinnam się nauczyć bo mieszkając w blokach tej tajemnej wiedzy nie posiadłam.

Ale nie ma co płakać. Wystarczy zabrać nożyczki i udać się na spacer w kierunku żółcących się pól.
Nawłoć - cudne, lśniące baldachimy napęczniałe słońcem i wszystkim dobrym co przynosi wczesna jesień. Jest to roślina inwazyjna więc można ją rwać bez żalu.
Zwróćcie tylko uwagę by nie rosła przy ruchliwych drogach a kwiaty prószyły złotym pyłem. Zioła najlepiej jest zbierać w słoneczne i ciepłe dni, wówczas roślina dzieli się najhojniej swoimi dobrodziejstwami.
Aby syrop miał delikatny ziołowy smak, starajcie się zrywać same kwiaty, liście też można, ale mają one bardziej wyraźny i gorzkawy smak.

Kwiaty nawłoci zawierają bardzo dużo rutyny. Syrop znany jest z silnego działania przeciwutleniającego, przeciwbakteryjnego i działania moczopędnego.
Jest bardzo przyjemny w smaku - lekko ziołowy - posmakował wszystkim :)

Syrop z nawłoci
- Pęk kwiatów nawłoci
- cukier
- woda
- cukier

Zerwane kwiaty odstawiamy w słoneczne miejsce pozwalając uciec mieszkającym w nich żyjątkom.
Gdy już wysiedlimy mieszkańców, upychamy kwiaty do naczynia, zalewamy kwiaty gorącą wodą ( tak aby przykryć wszystkie kwiaty ale jednocześnie wlać jak najmniej wody ), przykrywamy i odstawiamy do wystygnięcia.
Chłodny napar odcedzamy, dodajemy sok z cytryny i dodajemy cukier.
I tu moja uwaga- aby syrop dał się przechować, cukru powinno być ponad połowę wagi naparu a nawet w stosunku 1:1. W tym wypadku cukier to nie zło, ale nasz konserwant. Syrop i tak rozcieńczymy a jeśli nadal mamy wyrzuty sumienia używamy cukier trzcinowy, brązowy, kokosowy...
Wszystko dogrzewamy do rozpuszczenia cukru i przelewamy do butelek.
Ta-dam! Teraz możecie cieszyć się smakiem słońca, ziół i końcówki lata.
Na zdrowie!


Zielone rewolucje z duchami


Jeśli kiedykolwiek oglądając "Zielone Rewolucje Marty Dymek" zastanawialiście się gdzie była kręcona ramówka - mam dla was odpowiedź!
We Wleniu - małej mieścinie która swymi urokliwymi okolicami rozkochuje wszystkich. Są tam ponoć duchy, o czym świadczą znaki drogowe. Ale to nie jedyne atrakcje :)
Tam, przy krętej drodze prowadzącej na ruiny Zamku Wleń mieści się Pałac Lenno - pensjonat i restauracja z przepyszną kawą i ciastami. Jak jest tam pięknie- sami zobaczcie:


Wielki supeł w głowie



Za oknami mróz aż skrzypi. Co prawda dziś wyszło słońce ale w ogóle nie rozświetliło mętliku jaki mam w głowie.
Przez cały czas próbuję się zabrać za wiosenne porządki swojego wnętrza.
Nie chodzi mi tu o jakąś coachingową paplaninę bo tego ostatnio jest wokół za wiele
Mam w głowie masę naplątanych nici pomysłów, sznurków marzeń, supełków planów , tasiemek żali, ścinków wspomnień i nie wiem co tam jeszcze, bo z tego wielkiego kołtuna nic nie umiem wyjąc i od nowa poskładać.
Dzień w dzień siedzę i próbuję, analizuję, albo proszę mojego R by w ogóle odłączył mi mózg od zasilania.
Nic nie działa. Nie umiem złamać schematu, odciąć jednej z nici która to wszystko trzyma, mimo że ciągnę, piłuję, odcinam i delikatnie przeplatam. Nic.
Dziś poniedziałek, dzieci bawią się w swoim pokoju, zupka delikatnie bulgoce w garnku ( soczewicowa- prosta, szybka i zdrowa) kawa stygnie w kubku - skąd te moje niepokoje skoro wszystko jest dobrze?
Ehhh kobiety- tylko my wiemy jak ciężko jest nimi być.




czekam na wiosnę


Wiolonczelistka

Nigdy nie grałam na żadnym instrumencie ( nerwy oczywiście pomijamy), ale jeśli kiedyś postanowię to zmienić, mój wybór padnie na WIOLONCZELĘ
Dużą, smukłą, dostojną i dumną...
Juz teraz zapuszczam włosy,
 będą opadały mi na twarz i sylwetkę
Będą wplątywać się w struny tworząc z nas jeden organizm
I zagramy muzyke mojej duszy
Piekną i szczęśliwą.